Szukajka

Kategorie

Antykoncepcja (3) Miłość (2) Seks (7) Związek (8)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Seks. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lutego 2017

Sztuka kochania, czyli polska rewolucja seksualna

Rewolucja seksualna w USA

Rewolucja seksualna na świecie miała miejsce na przełomie lat '50 i '60 XX wieku. John Rock prowadził badania mające na celu zwiększenie płodności kobiet. Zgodnie z jego teorią podawany przez parę miesięcy progesteron miał zatrzymać owulacje, aby po jego odstawieniu jajniki pacjentek zaczęły działać dużo mocniej. Terapia ta okazała się tylko częściowo skuteczna, jednak żadna z pacjentek w czasie otrzymywania progesteronu nie zaszła w ciążę. W związku z tym inny naukowiec Gregory Pincus, pracujący już od lat '30 nad wynalezieniem sposobu na uniknięcie ciąży, postanowił nawiązać współpracę z Rockiem. Udało mu się nawet przekonać kolegę, że świadome rodzicielstwo jest możliwe tylko wtedy, kiedy kobiety będą miały możliwość regulacji swojej płodności.
Kilka lat później pracownik jednej z firm farmaceutycznych przez przypadek (!) odkrył jak stworzyć syntetyczny progesteron. Badania pokazały, że połączenie tego składnika z zsyntetyzowanym estrogenem daje prawie 100% ochronę przed ciążą.
Tak powstała pigułka antykoncepcyjna. Początek rewolucji seksualnej na świecie i jeden z czynników wpływających na wyzwolenie kobiet.

Jak to było w Polsce?

Pigułka trafiła do polskich aptek już w 1966 roku. To wyjątkowo szybko biorąc pod uwagę ówczesną sytuację naszego kraju. Mieli do nich dostęp jedynie lekarze oraz farmaceuci, ale też nie wszyscy. Początkowo prowadzone były testy który środek będzie odpowiedni dla Polek. Po kilku latach na rynku pojawiały się coraz to nowsze specyfiki.
Większość lekarzy zachwycała się pigułką i przepisywała je bez opamiętania pacjentkom. Niektórzy jednak zwracali uwagę, że nie ma pewności co do skutków ubocznych i pacjentka musi być pod stałą opieką ginekologa. Jedną z osób sceptycznie podchodzących do antykoncepcji hormonalnej była Michalina Wisłocka.


"Sztuka kochania"

Film biograficzny opowiadający o Wisłockiej jest hitem w polskich kinach. Nie bez powodu. Nasze społeczeństwo nadal uważa, że seksualność jest tematem tabu, jednak ciężko znaleźć kogoś w wieku 40-60 lat kto nie czytał po kryjomu "Sztuki kochania". Twórcy filmu mówią o Wisłockiej jak o rewolucji seksualnej. Polskiej rewolucji, która odmieniła życie seksualne tysiąca polaków.
Jako pierwsza w naszym kraju zwróciła uwagę na kobiecą seksualność. Stworzyła też pierwszy poradnik Kamasutry, a jej debiutancka książka nie znika z półek sklepowych. Można o niej mówić jak o legendzie. I tak właśnie powinno się mówić.

Krytyczna lektura

Film na pewno zachęci młodych ludzi do zainteresowania się "Sztuką kochania", jednak należy patrzeć na tą książkę przez pryzmat tamtych czasów. Wiele informacji dostępnych w starych wydaniach jest nieaktualna, przedawniona, a wręcz niebezpieczna. Niektóre z punktu widzenia dzisiejszego czytelnika wydają się śmieszne (np. cały rozdział o tym, że przed randką należy się umyć). Profesor Zbigniew Izbebski zwraca uwagę, że od pierwszego wydania minęło 40 lat i spojrzenie na równość w związkach i stereotypy dotyczące płci odbiegało od dzisiejszych wyobrażeń.


Kochanie na ekranie

Warto wybrać się do kina na "Sztukę kochania". Z całym sercem polecam ten film. Mimo że minęło tyle lat od śmierci Wisłockiej to obraz, który widzimy na ekranie próbuje przełamać niektóre tabu nadal funkcjonujące w naszej kulturze. Poprzez ten obraz Michalina Wisłocka dokonuje kolejnej rewolucji seksualnej uświadamiając młodym polakom jak ważne jest dobre życie seksualne, a z drugiej strony przypomina tym co czytali "Sztukę kochania" w młodości o tym o czym mogli już zapomnieć. O tym jak ważny jest seks w miłości, ale też jak piękny jest seks z miłości.
A po seansie warto zajrzeć do "Sztuki kochania" Michaliny Wisłockiej. Z jednej strony patrząc przez pryzmat ciekawostki historycznej, a z drugiej jako nieśmiertelny poradnik.
Bo przecież niektóre informacje nigdy się nie starzeją :)

wtorek, 11 października 2016

20 faktów o penisach!

Ostatnio tak wiele się dzieje na gruncie tematów związanych z seksualnością, że strasznie ciężko było mi się zebrać do napisania nowego posta.
Co chwilę zmieniałam zdanie czy zabierać głos w tej kwestii czy może lepiej zająć się innymi tematami, a do antykoncepcji i aborcji wrócić kiedy media odrobinę ucichną. No i kiedy wszystkich nas opuszczą emocje z tym związane.
Zależy mi na tym, żeby posty były merytoryczne, a nie emocjonalne, więc uznałam, że wybiorę coś całkowicie neutralnego światopoglądowo.

Dlatego prezentuję Wam moi drodzy czytelnicy: 20 faktów o penisach i tym co z nimi związane!



  1. Średnia długość członka dorosłego mężczyzny podczas erekcji to około 12 do 16 cm. Wynik ten waha się w zależności od przeprowadzonych badań.
  2. Co ciekawe deklarowana średnia długość jest około 2 cm większa niż ta mierzona bezpośrednio przez badaczy ;-)
  3. Penis w stanie spoczynku ma natomiast długość około 9 cm.
    Jednak w zależności od takich czynników jak temperatura, pora dnia, czas który upłynął od ostatniego wytrysku rozmiar w spoczynku może się zmieniać.
  4. Nie ma zależności między rozmiarem penisa w spoczynku a w czasie erekcji!
  5. Największy udowodniony penis na świecie ma 48 cm!
  6. Jednorazowy wytrysk to od 2 do 5 ml spermy
  7. Nałogowe palenie papierosów może skrócić penisa nawet o 1 centymetr.
  8. Przeciętny młody, zdrowy mężczyzna ma od 9 do 11 erekcji w ciągu doby.
  9. Na świecie żyje około 100 mężczyzn z tak zwaną diphallią, którzy są posiadaczami dwóch penisów. W niektórych przypadkach obydwa są tak samo rozwinięte i sprawne. Często jednak sa karłowate i uniemożliwiają normalne funkcjonowanie.
  10. Penis rośnie do 20 roku życia, później już nie ma co liczyć na naturalne powiększenie.
  11. Męski orgazm trwa zaledwie 6 sekund.
  12. Sperma podczas wytrysku osiąga prędkość 45 km/h, w momencie dostania się do pochwy partnerki ze względu na panujące tam warunki zwalnia do około 20 km/h.
  13. W jednym wytrysku jest od 200 do 500 milionów plemników!
  14. Mężczyźni też mogą udawać orgazm! Chociaż jest to dużo trudniejsze niż w przypadku kobiet ze względu na to, że partnerka może zauważyć brak spermy lub brak towarzyszących wytryskowi skurczy penisa.
  15. Jednak w bardzo rzadkich przypadkach może się zdarzyć, że mężczyzna ma wytrysk bez orgazmu. Wynika to zazwyczaj z choroby lub zażywanych lekarstw, dlatego warto skonsultować to z lekarzem.
  16. Częściej natomiast pojawia się orgazm bez wytrysku, zazwyczaj związany z problemami na tle psychicznym np. silnym stresem w czasie współżycia.
  17. Większa liczba wytrysków zmniejsza ryzyko raka prostaty. Optymalne są dwa wytryski dziennie. Pamiętajcie dziewczyny! Dbajcie o zdrowie swoich facetów ;)
  18. Nie ma normy jeśli chodzi o zdolność mężczyzny do powtórnego orgazmu. Wiadomo tylko, że z wiekiem ten czas się wydłuża, ale jeden mężczyzna może potrzebować na to kilkudziesięciu minut, a jego inny rówieśnik nawet kilku godzin.
  19. Każdy kolejny wytrysk w krótkim czasie będzie mniej satysfakcjonujący dla mężczyzny niż pierwszy. Zmniejszy się również objętość nasienia.
  20. Plemniki stanowią zaledwie 10% ejakulatu. Większość to witaminy, białka, mikroelementy i enzymy produkowane przez prostatę.


piątek, 2 września 2016

Wleciał ptaszek do dziurki, czyli problemy z nazwami.

Parę dni temu na stronie jednej z bardziej znanych gazet internetowych (i nie tylko) przeczytałam o problemie z pewną fontanną. Otóż dowiedziałam się, że fontanna ta przypomina ludziom "damskie przyrodzenie"!

Męskie nazwy w kobiecym ciele

Po krótkiej konsternacji zaczęłam szukać definicji słowa "przyrodzenie", ale wszędzie były one niepełne lub niejasne. Nie znam się na tyle na staropolszczyźnie, ale wydaje mi się, że słowo to dotyczy raczej jedynie mężczyzn. Albo przynajmniej w tym kontekście jest zazwyczaj używane.
Najwyraźniej autor tego artykułu miał ogromny problem jak nazwać żeńskie genitalia. Wybrał najprostszą opcję - słowo przypisane penisowi z dodatkiem "damskie" i uznał problem za rozwiązany.
Idąc tym tropem w równoległym świecie mężczyźni zamiast penisa mogliby mieć "męską łechtaczkę", a zamiast jąder "męskie jajniki". 
Nie brzmi to w ogóle dobrze i nie ma za grosz sensu.

Strach przed waginą

My, Polacy, użytkownicy polskiego języka nie boimy się penisa. Nie boimy się prącia oraz fallusa (często używanego w złym kontekście).
Boimy się za to waginy. Albo tym bardziej sromu, mimo że to najbardziej polskie słowo na kobiece zewnętrzne narządy płciowe.
W sypialni używamy dziurek, cipek, pipek. Podobnie też uczymy dzieci.
O ile w ogóle rodzice nazywają narządy płciowe małej dziewczynki. Słyszałam, że wiele osób unika w ogóle nazywania tego miejsca generalizując do "pupy". 
Każdy chłopiec wie za to od małego, że ma siusiaka lub ptaszka.

Cipki górą!

Kiedyś zrobiono konkurs na najlepszą nazwę dla żeńskich genitaliów w przypadku uczenia dzieci części ciała. Wygrała cipka. I bardzo dobrze. Brzmi lepiej niż srom, który oznacza "wstyd lub hańbę". Wyobraźmy sobie małą dziewczynkę, która od najmłodszych lat, wie, że jej brat ma siusiaka, a ona jedynie wstyd.
Niefajnie prawda?
Wagina brzmi za to zbyt medycznie. Nikt nie uczy chłopca, że ma prącie i jądra. To dlaczego dziewczynka miałaby słyszeć, że ma waginę albo wargi sromowe?

Inspiracje z zachodu


Anglojęzyczni mają swoją "pussy", co jest odpowiednikiem naszej cipki, ale też kotki. To urocze prawda? Nie dość, że jesteśmy kocicami to jeszcze mamy swoją małą kicię ;)
U nas też czasem się używa tego słowa w spolszczeniu - pusia. Podobnie z angielską "peach" czyli brzoskwinką lub piczką.
Ale Polacy nie gęsi, iż swój język mają! Dlaczego mamy spolszczać angielskie słowa zamiast używać naszych własnych? Nie robimy tego w przypadku penisa to czemu mamy mieć pusie i piczki?!

"Cześć, jestem Wacek"


Niektórzy też używają imion. Najpopularniejszym polskim tworem w przypadku penisa jest Wacek. Co do cipki jest to rzadziej używane, ale słyszałam o wersji z Kasią, Bożenką i Małgosią.
Zawsze mnie zastanawiało co sobie pomyśli takie dziecko które od małego posiada Wacusia lub Kasię, kiedy pozna dzieci lub tym bardziej dorosłych którzy noszą takie imiona?
Osobiście nie dziwię się, że ostatnio tak mało chłopców dostaje imię Wacław, skoro skojarzenia mogą być tak oczywiste? ;)

Język zbyt ubogi aby udźwignąć cipkę


Brakuje jednak w polskim języku słowa uniwersalnego, którego możemy użyć u lekarza, w sypialni, do dziecka lub w artykule na znanym portalu internetowym.
Cipka wydaje się wtedy być zbyt infantylna, cipa zbyt wulgarna, srom kojarzy się ze wstydem, a wagina brzmi po prostu źle. Jednak chyba właśnie we wspomnianym na początku artykule użyłabym słowa wagina, bo skoro nie ma nic innego to zostaje nam używać tego co jest najbardziej poprawne, a nie wymyślać męsko-damskie twory językowe.


wtorek, 16 sierpnia 2016

Seks na plaży i inne przygody.

Kontynuując wakacyjne rozważania warto wspomnieć o różnych przygodach.
Jedni lubią przygody, inni wolą spokojną stabilną egzystencję, ale prawdą jest, że przygód się nie zapomina.
Można co najwyżej unikać wspominania o nich z różnych powodów, ale jednak zawsze zostaną gdzieś na dnie naszej pamięci.

Część przygód przychodzi całkowicie przypadkiem poprzez szczęśliwe lub nieszczęśliwe zbiegi okoliczności. Inne są przynajmniej częściowo zaplanowane.

Jednak gdyby były całkiem zaplanowane nie można by ich nazwać przygodą.

Przygody mają w sobie zawsze element czegoś niespodziewanego.

Myślicie sobie, że tak bez sensu piszę o tych przygodach, że może w końcu przeszłabym do sedna.
Przecież to nie jest blog przygodowy! 

I tu muszę was zaskoczyć - Jest!
Przecież miłość to przygoda. Każdy związek jest przygodą bo nigdy nie wiemy co czeka nas za jakiś czas. A seks? Seks to największa przygoda!

Przygodny seks


Nawet istnieje coś takiego jak przygodny seks. Z nowo poznaną osobą, bez uczuć, bez zobowiązań, liczy się tylko tu i teraz.
To jest przygoda prawda?

Jednak nie tylko o przygodnym seksie mowa, ale również warto wspomnieć o seksie przygodowym.

To taki seks, który możemy uprawiać ze stałym partnerem, a który nam tak łatwo się nie znudzi. Bo według takiego wiarygodnego źródła jakim jest Wikipedia przygoda to ryzykowne ekscytujące przeżycie.

Nie, mówiąc o ryzyku nie chodzi tutaj o seks bez zabezpieczenia i ryzyko ciąży lub choroby przenoszonej drogą płciową!!!

Chodzi o seks w ryzykownych okolicznościach.
Chodzi o spełnianie swoich fantazji, często szalonych i ryzykownych.

Bez ryzyka nie ma zabawy?


Bo ktoś może przyłapać, bo można dostać mandat, bo można zostać wyrzuconym ze szkoły, bo nigdy więcej nie będzie można się pokazać rodzinie na oczy?

Ale są wakacje, a jak już pisałam wcześniej to niezwykle kuszący okres do przygód.
Czy jest lepszy moment żeby spróbować seksu w miejscu publicznym?
Jesteśmy daleko od domu i jest na tyle ciepło, że rozebranie się na dworze nie będzie problemem.

Problem może się pojawić dopiero w przypadku przyłapania.
Jednak dla wielu osób to ryzyko bycia przyłapanym jest niesamowicie podniecające.
I nie ma w tym nic złego - wiele osób lubi przygody.

Należy jednak uważać na to aby nikomu nie wyrządzić w ten sposób krzywdy.
Unikajmy miejsc w których są dzieci, ponieważ widok pary uprawiającej seks może być dla nich traumatyczny.
Lepiej dokładnie przemyśleć czy ewentualne konsekwencje z bycia przyłapanym są warte poświęcenia się dla kilku minut zapomnienia.

I nie mówię tu tylko o seksie w takich miejscach jak publiczna toaleta, przebieralnia w sklepie lub plaża, ale też dom rodzinny kiedy za ścianą są inne osoby mogące was usłyszeć lub co gorsza wejść w niewłaściwym momencie.

Zady i przeciwy seksualnych przygód


Poza tym przemyślcie sobie kwestie praktyczne, które w tej całej ekscytacji mogą wam umknąć.
Na przykład piasek na plaży może się dostać tam gdzie byśmy tego bardzo nie chcieli.
A w lesie w podobne miejsca mogą nas pogryźć mrówki lub inne stworzenia oburzone zaburzaniem ich spokojnego życia.

Przygody są fajne, seks jest fajny, ale konsekwencje zbyt pochopnych zachowań mogą okazać się tragiczne. Dlatego zanim przejdziecie do rzeczy warto przemyśleć wszystkie za i przeciw.
A w razie czego przynajmniej opracować drogę ucieczki jak dopadnie was rolnik z widłami będący przypadkiem właścicielem pola które wybraliście do swoich miłosnych uniesień :)

Obrazek ze strony lisiesprawy.pl

sobota, 16 lipca 2016

Wakacyjne romanse.

Trochę mnie tu nie było. Przyznam, że poniosły mnie wakacje i nie miałam za bardzo czasu aby coś pisać na blogu.
Ale temat wakacji jest również tematem związanym z miłością i seksem.
Żaden inny okres w roku nie dostarcza nam tylu pół rozebranych osób, poodkrywanego ciała i przede wszystkim słonecznej, gorącej pogody. A to powoduje, że nasze libido rośnie jak szalone.
W dodatku w wakacje jest więcej wolnego czasu, więcej podróży, imprez i poznajemy więcej nowych ludzi.
A więcej ludzi = większa szansa na poznanie tej jedynej lub tego jedynego.
Lub przynajmniej mieć wrażenie, że się poznało.
A wrażenie to stąd, że nasze libido szaleje.

Szał ciał

Z badań profesora Izdebskiego wynika, że Polacy najczęściej uprawiają seks właśnie latem.
Można przypuszczać, że ma to związek z takimi czynnikami jak:

  • wszechobecna nagość
  • wysoka temperatura powodująca pocenie, a wiadomo, że pot = feromony.
    Nie zapominajmy jednak, że duża ilość potu bardzo szybko przestaje być atrakcyjna!
  • wyjazdy bez dzieci, nowe miejsca, bez konieczności zajmowania się domowymi sprawami
  • wspólne wyjazdy par, które normalnie nie mieszkają razem
  • większe niż na codzień spożycie alkoholu
  • seksturystyka, czyli wyjeżdżamy tylko w celu poznania partnera/partnerki na jedną lub dwie noce
  • no i przede wszystkim poznawanie nowych ludzi
Mówi się czasem, że wakacje rządzą się własnymi prawami, a wakacyjne romanse nie mają żadnej przyszłości. 
Bo zazwyczaj kończymy z osobą o której nic zupełnie nie wiemy, przyciąga nas do niej jedynie fizyczność. Albo czyste pożądanie. 
Czasem może być tak, że jednak wakacyjny romans przerodzi się w prawdziwe uczucie.
Jednak zazwyczaj kiedy partnerzy bliżej się poznają okazuje się, że zbyt wiele ich dzieli, a seks i pożądanie to nie wszystko. 

Wakacyjne ryzyko

Wakacje to też najwięcej zarażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową i niechcianych ciąż. Również największa liczba zdrad zarejestrowana jest właśnie podczas wakacyjnych wyjazdów. 

Ludzie zakładają, że skoro za parę dni rozstaną się z nowo poznaną osobą to mogą pozwolić sobie na więcej. Często wiąże się to z ryzykownymi zachowaniami seksualnymi (seks bez zabezpieczenia, po alkoholu itp.) oraz z nieprzemyślanymi decyzjami - oświadczyny po 3 dniach znajomości.

Często jednak wakacyjny romans może wpłynąć na całe nasze życie. I nie mam tu na myśli pięknej miłosnej historii, a zrujnowane związki, niechciane dzieci lub trudne do wyleczenia choroby. 

Zabawa również jest ważna

Wakacje to czas zabawy, więc bawmy się! Róbmy to jednak z głową i zanim podejmiemy jakąś ryzykowną decyzję zastanówmy się, co jutrzejsza/jutrzejszy trzeźwy JA o tym powie. 
No i czy gdyby to nie były wakacje w jakimś gorącym kraju to postąpilibyśmy podobnie.

Wakacje to również dobra okazja na zrobienie czegoś nowego i szalonego ze stałym partnerem. Nie polecam w tym wypadku seksu w miejscu publicznym, ale subtelna gra wstępna na plaży nikogo raczej nie zgorszy. Ewentualnie kolacja w świetle księżyca lub długie romantyczne spacery. Ile par tyle pomysłów na wakacyjne przygody. Bo przecież również bezpieczna zabawa może być dobrą zabawą.

Trzymam też kciuki za Wasze wszystkie wakacyjne romanse, aby były początkiem prawdziwego związku, a nie jedynie chwilową zabawą i kacem moralnym po powrocie do rzeczywistości.


niedziela, 15 maja 2016

Niebieska rewolucja seksualna.

Czym jest niebieska pigułka chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Od czasu wprowadzenia na rynek uratowała pewnie wiele związków oraz nie jedno męskie ego.
A o jakim genialnym wynalazku mowa?
Oczywiście to Viagra.

Co to jest?

Viagra, a konkretniej Sildenafil to lek stosowany w przypadku zaburzeń erekcji. Nie działa on jednak tak jak pokazują nam na filmach, a jedynie podtrzymuje wzwód powstały w sposób naturalny. 
Lek zaczyna działać do godziny od zażycia i jest teoretycznie bezpieczny.
Teoretycznie? 
Otóż viagra jest bardzo niebezpieczna dla osób z chorobami serca. Według oficjalnych danych minimum 600 osób zmarło po zażyciu tego leku. (źródło: Wprost.pl: Śmierć w ekstazie.
 Osoby te przyjęły dopuszczalną dzienną dawkę produktu, więc nie mówimy o przypadkach przedawkowania. 
Ale koniec ze straszeniem, czas na trochę historii:

Przypadki chodzą po ludziach, czyli jak odkryto Viagrę?

Przez przypadek. W 1989 roku w Wielkiej Brytanii były prowadzone badania nad lekiem na nadciśnienie. Jak to zazwyczaj bywa specyfik ten miał być testowany na ochotnikach, a konkretniej studentach. Okazało się, że projekt nie wypalił bo lek był kiepski.
I kiedy już zbliżał się termin zamknięcia studenci zaczęli się zachowywać dziwnie. 
A konkretniej męska część biorąca udział w eksperymencie.
Domyślacie się pewnie dlaczego?
Testowany lek wywoływał u nich silną i długotrwałą erekcję. A to im się tak spodobało, że chcieli go więcej.
Projekt oczywiście wznowiono, skupiono się na składniku powodującym wzwód i wprowadzono go na rynek w 1993 roku jako lek na zaburzenia erekcji. Nadano mu również symboliczną nazwę, ponieważ Viagra to w starożytnym indyjskim języku Tygrys. 

Dlaczego dzisiaj o Viagrze?

Ponieważ na Polski rynek wkrótce wejdzie dostępny bez recepty produkt MaxOn. 
Dotychczas każdy produkt o działaniu bliskim Viagrze był wydawany z przepisu lekarza, w tym najbardziej znany Cialis.
Pójście do lekarza i przyznanie się do zaburzeń erekcji było pewnie bardzo wstydliwe dla wielu mężczyzn. Teraz będą musieli przyznać się jedynie przed farmaceutą.
Ewentualnie zamówić przez internet lub wysłać partnerkę.
Super, prawda?

Jednak jak już wyżej wspomniałam, lek ten nie jest w 100% bezpieczny, a zażycie w przypadku choroby serca może się skończyć śmiertelnie.
Już mniej super.

Jeszcze mniej fajne jest to, że jakby taki mężczyzna poszedł do lekarza okazałoby się, że przyczyną zaburzeń erekcji są właśnie choroby serca. O których oczywiście wcześniej nie wiedział bo się nie badał.

Uważam, że Viagra powinna być dostępna bez recepty, kropka.

Na pewno zmniejszy to czarny rynek na którym mężczyźni dostawali niekoniecznie to co chcieli za ogromne pieniądze i z pominięciem jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa. 
Każdy z nas przecież kiedyś dostał maila z propozycją kupna Viagry, prawda?

Uważam też, że każdy kto kupuje powinien być informowany o przeciwwskazaniach, albo przynajmniej powinien przeczytać ulotkę....

...Tak jak w przypadku EllaOne - tej okropnej "pigułki po",

która lada dzień znowu zostanie opatrzona etykietką "na receptę". 
Czyli co? Mężczyzna mądry i umie czytać ze zrozumieniem, a kobieta głupia będzie łykać tabletki kilka razy dziennie?
Obydwa preparaty tak samo niebezpieczne (lub bezpieczne jak kto woli). 
Jeden dla mężczyzn.
Drugi dla kobiet.
Jeden dobry.
Drugi zły.

Gdzie tu logika?

niedziela, 8 maja 2016

Seks. Kiedy?

Często poruszany jest temat seksu na pierwszej randce. Niektórzy twierdzą, że to super opcja, żeby się poznać, a inni, że przekreśla całkowicie przyszłość związku.
No ale jeśli nie na pierwszej randce to kiedy?

Tydzień? Dwa miesiące?
Miesiąc? Trzy miesiące?
Pół roku? Rok?

A może całkowicie zrezygnować z określania czasu tylko skupić się na konkretnych wydarzeniach.
Po pierwszym "kocham cię"?
po jakimś ważnym wydarzeniu spajającym związek?
a może klasycznie czekać do ślubu i nie przejmować się tym wszystkim co opisałam wcześniej?

Może najprościej zacznę od końca.
Czekać do ślubu? Nie.
Wiadomo kult czystości przedmałżeńskiej związany z religijnością, jakaś pewność i stabilność, że w razie ciąży kobieta nie zostanie sama.

Ale seks jest zbyt ważnym aspektem, żeby wiązać się z osobą, która zupełnie do nas nie pasuje.
Wiadomo, miłość jest super, ale nigdy nie będzie całością bez zmysłowości.

Trochę historii


W dawnych czasach dziewczyny z dobrych domów panicznie bały się nocy poślubnej. Była to trauma przekazywana z pokolenia na pokolenie, a matki straszyły swoje córki jakie to będzie koszmarne. I oczywiście kazały zagryźć zęby, zamknąć oczy i przetrwać. Bo przecież seks był tylko dla mężczyzn, a kobieta mająca takie zainteresowania musiała być prostytutką.

Wychodzi na to, że prostytutki bawiły się najlepiej. 

Później wymyślono wibrator i zaczęto pobudzać żeńską seksualność. Wow!
Chociaż w rzeczywistości, aż tak wow nie było bo miał on leczyć histerię i inne kobiece choroby psychiczne.
Ale jeśli Freud miał rację, to brak zaspokojenia seksualnego prowadzi do takich zaburzeń.

Ale wygrzebmy się spod długich spódnic pań z XIX wieku i wróćmy do naszej współczesnej sypialni.

To co? Czekać czy nie czekać?


Jeśli zależy nam na seksie na jedną noc to nie ma problemu. Oboje zakładamy na początku brak zobowiązań, a jedynie dobrą zabawę. W tej chwili nie jest to już żaden problem ani dla panów, ani dla pań. Już rzadziej w takich przypadkach słyszymy pogardliwe określenia (oczywiście jeśli zachowamy umiar, ale o tym innym razem). No i oczywiście jeśli nie zapomnimy o prezerwatywach! W jednorazowych kontaktach to oczywista oczywistość.

A co jeśli jest nam fajnie razem, dopiero się poznaliśmy, nic nie zakładamy, ale mamy jakieś światełko w tunelu wspólnej przyszłości?
Fajnie to obgadać wcześniej. Nie będzie to łatwa rozmowa oczywiście. Zwłaszcza jeśli żadne z nas nie ma tego "pierwszego razu" za sobą. Warto spróbować przynajmniej ustalić formę zabezpieczenia (najlepiej znowu prezerwatywy, ewentualnie pigułki jeśli planujemy dłuższą znajomość) i miejsce i czas w taki sposób, aby nie było ryzyka ewentualnego "wjazdu na chatę" rodziców.

Musimy być gotowi


I ustalić taki czas, żebyśmy oboje byli gotowi. Nie tylko on. Ona też musi mieć 100% pewność, że tego chce. A jedno i drugie musi mieć świadomość, że w każdej chwili może się wycofać.
Chociaż jak wszyscy wiemy z tym jest najtrudniej i najwięcej problemów zazwyczaj.

Moim zdaniem należy poczekać. Może tydzień, może miesiąc. Zwłaszcza w przypadku pierwszego stosunku musimy być na to całkowicie gotowi. Przede wszystkim dla dziewczyn ten pierwszy raz ma bardzo duże znaczenie (o czym dokładnie napiszę w przyszłości). Dlatego lepiej go nie spieprzyć zbyt wczesnym naciskaniem.

A do dziewczyn: nie zatrzymacie faceta seksem. Uwierzcie mi. Przeleci was, a jak miał zostawić to i tak zostawi. A jeśli nie miał zostawiać to nie zostawi nawet jakby miał kilka miesięcy czekać na seks.

Spontan


Chociaż wiadomo, że nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. Każdy wie raczej jakim silnie pobudzającym afrodyzjakiem jest alkohol. Dlatego zawsze trzeba brać pod uwagę ewentualność, że poniesie nas impreza i skończymy w łóżku.
Nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale też nie ma tragedii. Pod warunkiem, ze jesteśmy w stanie założyć prezerwatywę ;)

A co jak już wiemy co i jak?


W przypadku osób, które ten pierwszy raz miały za sobą jest zazwyczaj łatwiej. Niby z każdym partnerem sytuacja wygląda inaczej, ale mamy już świadomość jak to w ogóle jest oraz przynajmniej podstawową wiedzę na temat antykoncepcji. Ale też oczywiście musimy być na to gotowi. Bo nie wiadomo czy naszego partnera ktoś nie skrzywdził kiedyś w obszarze seksualności i może mieć z tym trudność.

Podstawą związku jest rozmowa. Czy to w kuchni, czy w łóżku. Bez rozmowy daleko nie zajdziecie.